Tłumacz przysięgły – co się za tym kryje?

W czasach powszechnego korzystania z podpisu elektronicznego, robotyzacji licznych stanowisk, wszechobecnej informatyzacji i drastycznie malejącego popytu na pióra wieczne, narzędzia takie jak pieczęci odchodzą do lamusa. Prawdopodobnie duża liczba wychowanych na tabletach dzieci mogłaby mieć problem z odpowiedzią na pytanie – czym właściwie jest pieczęć? Czy to taki analogowy odpowiednik kodu QR?

 

Tymczasem jeśli za kilka lat zechcą załatwić międzynarodowe sprawy w urzędzie, dyplomowany posiadacz pieczęci może okazać się nieodzowny – w osobie tłumacza przysięgłego. Jeśli obecny trend się utrzyma, gdy dzisiejsze dzieci dorosną, będą nie tylko coraz więcej podróżować, lecz otwarte granice dadzą im ogromną łatwość częstych przeprowadzek do innego kraju. Już teraz ceny i dostępność biletów samolotowych dają poczucie, że wyprowadzka do innego kraju to bułka z masłem. Fizycznie rzecz biorąc, zazwyczaj nie wymaga to nawet zbyt długiego stania w kolejkach, lecz zorganizowanie kwestii urzędowych to znacznie bardziej złożona kwestia. I tu pojawia się tłumacz przysięgły ze swoją – nieco oldskulową – pieczęcią.

Kiedy jest potrzebny?

 

Niezależnie od tego, czy chodzi o pracę, studia, handel zagraniczny czy też po prostu wakacje za granicą, większość oficjalnych dokumentów nie jest wiążąca, dopóki nie zostanie przetłumaczona na obowiązujący na danym terenie język urzędowy. Ze względu na dużą odpowiedzialność związaną z przekładem wrażliwych danych, proces ten nie może być realizowany przez dowolnego tłumacza. Przetłumaczenie lub poświadczenie tłumaczenia aktu urodzenia, małżeństwa, dokumentów pojazdu, świadectwa ukończenia szkoły, aktu własności, dowolnego pisma urzędowego, testamentu, a często nawet faktury wymaga odpowiednich kwalifikacji, których gwarancją jest tytuł tłumacza przysięgłego. Rangę urzędową przetłumaczonym dokumentom nadaje wspomniana pieczęć, która zawiera imię i nazwisko właściciela, numer wpisu na prowadzoną przez Ministra Sprawiedliwości listę tłumaczy przysięgłych oraz gwarantuje rzetelność przekładu pod groźbą odpowiedzialności zawodowej.

 

Wpis na listę tłumaczy przysięgłych jest potwierdzeniem wysokich kwalifikacji językowych, prawniczych i tłumaczeniowych – można go uzyskać dopiero po zdaniu trudnego egzaminu (zdawalność egzaminów z tłumaczeń przysięgłych języka angielskiego wynosi około 30%!). Daje to tłumaczowi przysięgłemu dobre przygotowanie do znacznie większej odpowiedzialności za wykonywany przekład, którą na siebie bierze.

 

Co ciekawe, jeszcze w zeszłym roku nie było w Polsce czynnego tłumacza przysięgłego z języka estońskiego, zaś w Estonii nie funkcjonuje tłumacz, który uwierzytelniłby dokumenty z języka estońskiego na język polski. Tymczasem specjaliści twierdzą, że w ciągu najbliższej dekady szansa na to, że tłumaczy zastąpią roboty wynosi zaledwie 38%… Może zatem warto jeszcze czasem pobawić się z dziećmi w wycinanie stempelków z ziemniaków? Wygląda na to, że pieczęci będą nam towarzyszyć jeszcze kilka dobrych lat, bo zapotrzebowanie na usługi tłumaczy przysięgłych wciąż rośnie.