Kategoria: Bez kategorii

Wielu osobom, które nie miały nigdy styczności z branżą tłumaczeniową choćby jako klient (ani same niczego nie tłumaczyły, nawet na własne potrzeby) wydaje się, że to nic trudnego – przecież jeśli zna się język obcy, wystarczy tylko zamienić słowo w jednym języku na słowo w drugim. Nic bardziej mylnego! W tak uproszczonym wyobrażeniu nie ma w ogóle miejsca na liczne elementy składające się na rzeczywisty proces i związane z nim niuanse, od których często zależy efekt końcowy. Jak zatem wygląda profesjonalne tłumaczenie „od kuchni”? Cytując mojego profesora fizyki z czasu studiów: to jest bardzo dobre pytanie, a odpowiedź jest nietrywialna!
Weryfikatorzy, to ludzie żyjący w strefie zmierzchu. Nie widać ich, efekty ich pracy są dla czytelnika niezauważalne do tego stopnia, że większość zwykłych konsumentów słowa pisanego w ogóle zapomina o ich istnieniu. Niesłusznie. Weryfikator jest w procesie tłumaczenia postacią nieodzowną, natomiast znaczna część poniższych spostrzeżeń dotyczy również redaktorów. A jaka jest różnica, zapyta dociekliwy czytelnik. Otóż weryfikator czyta zarówno tekst źródłowy jak i tekst w języku docelowym i sprawdza ich ekwiwalentność. Redaktor czyta tylko tekst w języku docelowym i upewnia się, że stoi on na własnych… no niech będzie, że nogach; ewentualnie zmienia jego brzmienie zgodnie z ustalonymi wytycznymi, niezależnie od tego, jak brzmiał oryginał.

wyszukaj

Kategorie

Ostatnie wpisy