O zaletach z pracy zespołowej płynących

Pisaliśmy już o tym, że mamy stały zespół wewnętrzny. Wręcz, co rzadkie w branży, w naszych głównych obszarach specjalizacji nie korzystamy z usług podwykonawców. Co jednak z tego wynika i dlaczego warto się tym chwalić - jakie korzyści płyną z posiadania takiego właśnie zespołu? Oczywiście TAKIEGO zespołu jak nasz to nikt inny nie ma, ale jednak można wyróżnić szereg zalet z posiadania zespołu w ogólności.

Jakość i terminowość

Dlaczego zespół miałby wpływać na te właśnie parametry usługi tłumaczenia? Czy nie może się tak zdarzyć, że zdolny i pracowity freelancer
uzyska takie same wyniki jak my? Może, tym nie mniej słowem operatywnym w powyższym zdaniu jest „zdarzyć”.

Zespół natomiast jest na miejscu, a jego obłożenie pracą jest znane ¬ oznacza to tyle, że wiemy dokładnie ile mocy mamy do dyspozycji, więc wiemy czego możemy się podjąć i w jakim terminie. W przypadku agencji tłumaczeniowych, które jedynie pośredniczą między klientem i tłumaczem wygląda to tak, że do każdego projektu trzeba każdorazowo dopasować freelancerów, którzy mogą być dostępni i gotowi do pracy, ale również mogą być zajęci czymś innym, czy właśnie spędzać wakacje na Hawajach. Nawet jeżeli do obsługi danego klienta jest wyznaczony konkretny tłumacz, to ma on innych klientów i nie zawsze będzie dostępny. Nie wspominajmy nawet o ukrywanej pod płaszczykiem „automatyzacji” praktyki tworzenia platform przydzielających zlecenie pierwszej osobie, która się zgłosi, w modelu aukcji holenderskiej. Często taki model biznesowy oznacza, że projekt trafi nie do najlepszego tłumacza, tylko do takiego, który akurat jest pod ręką; nie daj Boże do tego, który zapewnia największą marżę. A przecież, jak już kiedyś pisaliśmy, tłumacz tłumaczowi nierówny. Jeden ma wiedzę dotyczącą branży, z której tekst tłumaczy, a inny nie. Jeden ma 20 lat doświadczenia, a inny 6 miesięcy. Być może i każdy spełnia formalne wymogi, ale wiadomo, że dyplom Uniwersytetu Warszawskiego i losowej wyższej szkoły biznesu to nie to samo. Jeden napisał testy rekrutacyjne samodzielnie, innemu pomagała cała rodzina, w tym wujek klejący kartongipsy w Anglii od lat. 

Sprawdź również: Jak tłumaczyć nazwy zagranicznych miejscowości?

A to tylko problemy z projektem, który może w sensownym terminie ogarnąć pojedynczy tłumacz. Kiedy projekt jest duży, a jednocześnie pilny, może się tak zdarzyć, że choćby ktoś siedział nad tekstem 24 godziny na dobę to fizycznie nie ma takiej możliwości, żeby skończył w terminie. Nie mówiąc już o tym, że po 24 godzinach pracy (i nie jest to hiperbola) nie ma możliwości utrzymania jakości na najwyższym poziomie, ponieważ tłumacz jest po prostu nieprzytomny. I ani nie poprawi wypluwki z modelu sztucznej inteligencji ani sam własnego przekładu sensownego nie wyprodukuje. Czasem do projektu po prostu potrzeba więcej rąk, koniec i kropka. Jeśli masz stały zespół ¬ to nie jest wielkie zagadnienie. Po prostu masz kim robić. Jeśli jednak Twój model opiera się na każdorazowym wynajdywaniu freelancerów… To jest nieco gorzej. Nagle masz ludzi pracujących wspólnie nad projektem, którzy się nie znają, komunikacja pomiędzy nimi jest utrudniona, a na domiar złego w zasadzie ze sobą bezpośrednio konkurują, nie mówiąc już nawet o tym, że każdy ma swoje zdanie i jest to jedyne słuszne zdanie. I trudno im się dziwić ¬ w końcu ich w pierwszej kolejności obchodzi ich własny kawałek. Im lepiej go zrobią, ty większa szansa na kolejne projekty. A całość? Całością to niech się martwi kto inny. Upraszczam oczywiście, ale trudniej o solidarne działanie, jeśli mój osobisty sukces często jest oceniany w porównaniu do wyników osób, z którymi pracuję. 

W stałym wewnętrznym zespole sytuacja wygląda inaczej. Wiadomo jakie są mocne strony każdego z nas. Znamy się i mamy przetarte kanały komunikacji, czasem tak technicznie zawansowane jak podniesienie głowy znad klawiatury i zawołanie: „helpunku!” I co więcej możemy oczekiwać, ze helpunek ten nadejdzie ­ ponieważ mamy wspólny cel, jakim jest realizacja całości projektu na najwyższym poziomie, gdyż sukces REDDO przekłada się bezpośrednio na „sukcesy” każdego z nas z osobna. Wychodzimy z założenia, że klient tylko wtedy do nas wróci jeśli CAŁOŚĆ projektu będzie wysokiej jakości, a nie tylko ten kawałek, który JA zrobiłem ładniej od koleżanki, czy kolegi. Ocieram się tu pewnie o truizmy, ale warto zwrócić uwagę na pewną dynamikę pofragmentowanego rynku usług lingwistycznych.

Pomoc potrzebna od zaraz

Może się ktoś zastanawiać, czemu profesjonalny tłumacz z doskonałą znajomością języka może potrzebować pomocy. Otóż może, gdyż to co robimy, to rzeczy trudne, specjalistyczne wręcz i tu korzystanie ze zbiorowej mądrości zespołu może znacząco usprawnić i przyspieszyć pracę. Szczególnie jeśli zespół ten jest wielojęzyczny.

W zakresie jakości, doświadczenia i rozwoju stały zespół też ma ogromne znaczenie. Wiadomo, że nauka nie kończy się nigdy, wszyscy uczymy się nowych rzeczy, stale się doskonalimy i nabieramy doświadczenia. Freelancerzy też. Jednakowoż informacje zwrotne, metryki jakości i produktywności, i wreszcie doświadczenie, w zespole stanowią wartość dodaną. Pisaliśmy wcześniej, że jesteśmy różni ¬ znamy się na różnych rzeczach. Jednak dzięki zespołowi możemy nie tylko uczyć się na własnych błędach, ale również możemy uczyć się od siebie nawzajem. I nie mam tu na myśli wyłącznie rozwoju osobistego, choć on też następuje, gdyż klienta pewnie nie bardzo interesuje, że robimy się coraz lepsi z każdym projektem, bo cóż mu z tego przyjdzie? Jednak nasza jakość nie wzięła się znikąd ¬ jest efektem, między innymi, właśnie tej długookresowej współpracy wewnątrz zespołu i tej właśnie nauki. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę fakt, że nasze sukcesy nie są jednorazową anomalią statystyczną ¬ 0,03% błędów w masie projektów na w sumie miliony słów o czymś świadczy.

Ostatnią kwestią w kontekście jakości, jest fakt, że weryfikator też człowiek i w wielu sytuacjach łatwiej czyta się tekst po osobie, którą się zna niż po kimś zupełnie obcym. To też ma wpływ na ostateczny kształt projektu.

Zobacz też: O pracy weryfikatora

Bezpieczeństwo danych

 

Kolejną, równie ważną kwestią, są bezpieczeństwo i poufność danych. Wewnętrzny zespół, pracujący na wewnętrznej platformie oznacza ni mniej ni więcej tyle, że dokumentów nam powierzonych nie oglądają inne oczy niż nasze. Nie można ich podejrzeć przez ramię tłumacza na workation na Teneryfie. Kopia Twojego tekstu nie zostaje na dysku twardym każdego tłumacza, któremu tekst wysłano do wyceny czy zapoznania się. Nie krążą sobie między jednym freelancerem a drugim, na prywatnych mailach, nie są w całości wrzucane w publicznie dostępne tłumacze internetowe, nie leżą pozostawione na donglu w toalecie Starbaksie. Czy wiele dokumentów leży pozostawionych na donglach w toaletach w Starbaksie? Pewnie nie, ale czasem to jak traktowane są przez tłumaczy zewnętrznych dane poufne warte wiele milionów dolarów budzi grozę. Dzieje się tak z różnych przyczyn, czasami z braku kompetencji technicznych, braku możliwości poczynienia stosownych nakładów na oprogramowanie, procedury czy też zabezpieczenia albo braku wiedzy – czy na pewno czytając regulamin świadczenia usług OpenAI rozumiesz, na co się zgadzasz? Czy zapraszając Firefly na spotkanie, aby mieć z niego notatki, rozumiesz jak działa ta technologia i gdzie trafią rejestrowane przez agenta dane? Najważniejszą przyczyną naruszenia poufności jest rozmycie odpowiedzialności jeśli jestem ósmą osobą, do której wysłano (superpoufny) projekt, bo ktoś się rozchorował, ktoś inny nawalił, ten co normalnie by to robił, to się okazało że jest zajęty, to o jakim bezpieczeństwie danych w ogóle tu mowa? Szczególnie zważywszy na fakt, że nawet jak tłumacz freelancer podpisze endieja, to powodzenia w dochodzeniu zadośćuczynienia milionowych strat powstałych w wyniku wycieku danych.

Tu wewnętrzny zespół w praktyce gwarantuje zamknięty obieg dokumentów, nawet jeśli w projekt zaangażowanych jest kilka osób, gdyż wszystkie one działają w obrębie zamkniętej firmowej infrastruktury sieciowej i tyle. Warto pamiętać, że naruszenie bezpieczeństwa danych prawie nigdy nie jest skutkiem złej woli ¬ częściej jest skutkiem wygodnictwa, lenistwa, rutyny. Procedury REDDO chronią nas samych przed popełnianiem tego typu błędów ludzkich , ponieważ w przypadku dobrze zaprojektowanych procedur bezpieczeństwa naruszenie ich wymaga WIĘCEJ pracy, niż działanie zgodnie z nimi. Trzeba by aktywnie działać w celu wysłania dokumentów poza naszą infrastrukturę, a zgoła nie ma to żadnego celu ni sensu ¬ stała kosmiczna, w tym przypadku linia najmniejszego oporu, w służbie człowieka! Istnieje jeszcze jeden powód, dla którego stały zespół dba o bezpieczeństwo danych bardziej niż losowy ktoś, kto pracuje z wolnej stopy. REDDO jest dla nas wszystkich wspólną wartością. Kiedyś napiszę pewnie laurkę zarządowi, ale prawda jest taka, że wszystkim tu pracującym zależy na sukcesie biura jako całości ¬ nie tylko dlatego, że tak zarabiamy na życie, ale również dlatego, że jest to jedno z fajniejszych miejsc do pracy

Co, gdzie, kiedy komu?

Komunikacja. Komunikacja na linii klient=> dział PM => tłumacz i w drugą stronę to rzecz ważna. Arcyważna rzekłbym nawet. Każdy projekt jest realizowany lepiej i efektywniej jeśli wszyscy zaangażowani wiedzą jaki jest cel ćwiczenia. A kiedy pojawią się wątpliwości łatwo je wyjaśnić. Sprawa niby oczywista, ale znów jeśli działam sobie sam, a biuro jedynie pośredniczy, to komunikacja taka siłą rzeczy jest utrudniona. Utrudniona również dlatego, że czasami nie jest jasne, jaka jest wartość dodana wprowadzana przez pośrednika, więc może nie stawać w tej komunikacji dobrej woli. 

Jak widać, to czy biuro ma stały, wewnętrzny zespół ma znaczenie. Wewnętrzny, zresztą, jest tu słowem kluczowym, gdyż znane są przypadki, że dla kogoś „zespół wewnętrzny” to nic innego jak lista często współpracujących znajomych freelancerów, do których napisze w pierwszej kolejności ¬ a to jednak zarówno pod względem jakości, jak i bezpieczeństwa danych zupełnie nie to samo.

Załoga REDDO bez lęku żegluje przez ocean projektów, pełen lingwistycznych raf i znaczeniowych mielizn, gwarantując że powierzony nam ładunek treści znajdzie się bezpiecznie i na czas na drugim brzegu.

Formularz kontaktowy

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez REDDO TRANSLATIONS Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Warszawie (00-831), ul. Twarda 44, wpisaną do Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS: 0000441634, NIP: 5272686304, REGON: 146403118 na potrzeby realizacji kontaktu oraz przedstawienia oferty.