Niedawno jedna z najbardziej obleganych przez turystów austriackich miejscowości zmieniła nazwę. Radni poddali się, bo zbyt duża część budżetu była zużywana na zamawianie nowych tablic z nazwą miejscowości – średnio raz w miesiącu tablice były bowiem kradzione przez turystów. Mowa o Fucking, niewielkim austriackim miasteczku w powiecie Braunau am Inn, w gminie Tarsdorf. Od nowego roku miejscowość nazywa się Fugging. That suggs… Jest to jednak doskonały pretekst do otwarcia na nowo dyskusji na temat tłumaczenia nazw miejscowości.

 

Czy każdą nazwę zagranicznych miejscowości należy tłumaczyć?

Dyskusja jest całkowicie jałowa, bo decyzja w tej sprawie została już dawno podjęta. Brzmi ona: „to zależy”. W drugiej połowie XX wieku została powołana (i chwytliwie nazwana) Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej, żeby rozprawić się raz na zawsze z dylematem tłumaczenia nazw geograficznych, czyli egzonimów – przynajmniej w oficjalnych dokumentach. W 2016 roku wydała ona dokument o tytule „Zasady stosowania nazw zagranicznych miejscowości w aktach stanu cywilnego”, który nakłada na tłumacza przysięgłego interesujące ograniczenia i zalecenia. Główna zasada jest następująca: jeśli miejsce posiada polską nazwę, to należy jej użyć.

Jedynym wyjątkiem może być dokładnie uzasadniona prośba osoby zlecającej tłumaczenie o zachowanie pisowni oryginalnej. Naturalnie rodzi się pytanie – skąd wiedzieć, czy dane miejsce ma nazwę po polsku? Otóż wszystkie miejsca na świecie, które mają swoje zalecane polskie nazwy, zawiera urzędowy wykaz polskich nazw geograficznych świata. Tym samym wytwornie brzmiąca Roma w oficjalnych papierach – Rzym się nazywa. Zupełnie jak ta karczma! Niezwykle wygodne rozwiązanie.
Jest to jednak odpowiedź tylko na ułamek dylematu pod tytułem „jak tłumaczyć nazwy zagranicznych miejscowości” i wciąż pozostajemy z wieloma pytaniami – o znaki charakterystyczne dla danego języka, o odmianę nietypowych nazw oraz o alfabet niełaciński.

Tłumaczenie nazw miejscowości, które zapisane są alfabetem niełacińskim

Zapisanie nazwy z odpowiednim „umlautem” nie jest większym problemem, jednak tłumaczenie nazw geograficznych staje się większym wyzwaniem, gdy analizujemy dokumenty zapisane alfabetem niełacińskim. Tłumacz staje bowiem na rozstaju co najmniej trzech dróg. Wyżej wspomniana Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej opublikowała zasady latynizacji języków posługujących się niełacińskimi systemami zapisu – w przypadku chińskiego zaleca przyjęcie sugerowanego przez ONZ systemu fonetycznego pinyin bez znaków tonalnych, jednak nie dotyczy to chińskiego z Tajwanu, dla którego obowiązuje XIX-wieczny system Wade’a-Gilesa. Skomplikowane? Może być gorzej. Przecież Europa Wschodnia, Azja oraz Bałkany pełne są różniących się od siebie pochodnych cyrylicy, których przekład na alfabet łaciński to przednia zabawa. I choć najtrudniejsze w kwestii tłumaczenia nazw geograficznych mogą się zdawać języki pisane od prawej do lewej strony, to w ich przypadku rozwiązanie jest nieco łatwiejsze.

Powszechnym sposobem tłumaczenia hebrajskiego i arabskiego jest po prostu stosowanie zapisu zgodnego z zasadami transliteracji. To generalnie dobre rozwiązanie, bo każdy kraj ma przyjęte pewne zasady transliteracji, z których warto korzystać, a w najtrudniejszych przypadkach – sugerować się zapisem zastosowanym w innych dokumentach danej osoby. Nazwy geograficzne tłumaczone zgodnie z transliteracją przyjmują najbardziej klarowną dla czytelnika formę, jednak profesjonalny tłumacz powinien znać wszystkie wyżej wymienione techniki.

Nasi tłumacze poradzą sobie z każdym dokumentem.

Podsumowując, tłumaczenie nazw zagranicznych miejscowości to twardy orzech do zgryzienia. Szkoda, że tłumacze nie mają swoistej licentia poetica na tłumaczenia geograficzne i nie mogą swobodnie bawić się w tłumaczenie nazw, dajmy na to, walijskich miejscowości, takich jak Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch. Warty rozważenia jest także pomysł wprowadzenia międzynarodowych odpowiedników nazw miast i miejscowości o podobnym znaczeniu. Jaki byłby polski odpowiednik słynnej Fucking? W głębi serc jesteśmy romantykami, więc sugerujemy położoną w gminie Karczew miejscowość Całowanie.

W następnym odcinku: nowa moda na tłumaczenie nazwisk! Już w kwietniu.

 

Photo by Einar H. Reynis on Unsplash

Photo by Nareeta Martin on Unsplash