Blog

Wielu osobom, które nie miały nigdy styczności z branżą tłumaczeniową choćby jako klient (ani same niczego nie tłumaczyły, nawet na własne potrzeby) wydaje się, że to nic trudnego – przecież jeśli zna się język obcy, wystarczy tylko zamienić słowo w jednym języku na słowo w drugim. Nic bardziej mylnego! W tak uproszczonym wyobrażeniu nie ma w ogóle miejsca na liczne elementy składające się na rzeczywisty proces i związane z nim niuanse, od których często zależy efekt końcowy. Jak zatem wygląda profesjonalne tłumaczenie „od kuchni”? Cytując mojego profesora fizyki z czasu studiów: to jest bardzo dobre pytanie, a odpowiedź jest nietrywialna!
Pisaliśmy już o tym, że mamy stały zespół wewnętrzny. Wręcz, co rzadkie w branży, w naszych głównych obszarach specjalizacji nie korzystamy z usług podwykonawców. Co jednak z tego wynika i dlaczego warto się tym chwalić - jakie korzyści płyną z posiadania takiego właśnie zespołu? Oczywiście TAKIEGO zespołu jak nasz to nikt inny nie ma, ale jednak można wyróżnić szereg zalet z posiadania zespołu w ogólności.
Weryfikatorzy, to ludzie żyjący w strefie zmierzchu. Nie widać ich, efekty ich pracy są dla czytelnika niezauważalne do tego stopnia, że większość zwykłych konsumentów słowa pisanego w ogóle zapomina o ich istnieniu. Niesłusznie. Weryfikator jest w procesie tłumaczenia postacią nieodzowną, natomiast znaczna część poniższych spostrzeżeń dotyczy również redaktorów. A jaka jest różnica, zapyta dociekliwy czytelnik. Otóż weryfikator czyta zarówno tekst źródłowy jak i tekst w języku docelowym i sprawdza ich ekwiwalentność. Redaktor czyta tylko tekst w języku docelowym i upewnia się, że stoi on na własnych… no niech będzie, że nogach; ewentualnie zmienia jego brzmienie zgodnie z ustalonymi wytycznymi, niezależnie od tego, jak brzmiał oryginał.
Jeśli wydaje Ci się, że norma ISO to nie jest coś, co Cię dotyczy lub po prostu Cię to nie interesuje… częściowo masz rację – temat w istocie może wydawać się nudny. Jednak bez wątpienia dotyczy kwestii bliskich każdemu: od jakości produktów, przez bezpieczeństwo danych, aż po usługi tłumaczeniowe. Normy ISO określają oparte o najlepsze branżowe praktyki, które mają na celu ochronę konsumentów oraz wspieranie przedsiębiorstw w dążeniu do doskonałości operacyjnej. Czyli, innymi słowy, nie chałturz przedsiębiorco, i nie wciskaj ciemnot ani tandety. Cel, bez wątpienia, szlachetny. W kontekście branży tłumaczeniowej norma ISO 17100 próbuje wprowadzić ujednolicone ramy i zasady świadczenia usług językowych. Słowo klucz: próbuje. Ale czy rzeczywiście spełnia swoje zadanie? Czy jest w stanie zagwarantować dostarczenie tłumaczenia wysokiej jakości? Sprawdzamy, jak teoria przekłada się na praktykę, ISO z tego wszystkiego wynika.

wyszukaj

Kategorie

Ostatnie wpisy