False friends w języku angielskim – co to takiego? 21 najciekawszych przykładów

Wszyscy znamy słowa, które oznaczają dokładnie to, co sugeruje ich brzmienie: katapulta, befsztyk, gruczoł albo mżawka. Są też takie, które w niemal każdym języku brzmią podobnie – jak telefon albo ananas (tu akurat polski jest wyjątkiem). Lecz są też na niebie i ziemi słowa, o którym nie śniło się filozofom. Takie, które w dwóch językach, brzmiąc niemal identycznie, wpuszczają nas w maliny odmiennym znaczeniem. Nie bez powodu nazywamy je fałszywymi przyjaciółmi (tłumacza), czyli false friends. Zdają się brzmieć tak, jakby miały wobec nas przyjazne intencje, sugerują, że znamy ich znaczenie – w końcu w języku polskim mamy bardzo podobne słowo. A tymczasem…

Przykładów jest mnóstwo, ale nie będziemy pisać o deskach-biurkach, dresach-sukienkach, ani o pupilach-źrenicach. To zbyt oczywiste. Zebraliśmy dla was 21 najciekawszych przykładów „fałszywych przyjaciół”, które potrafią rozbawić i namieszać w konwersacji.

Który jest najlepszy?

  1. Opportunist

Fałszywy przyjaciel, ale trochę w drugą stronę. Otóż zaskakująco wiele osób władających polszczyzną skądinąd nieźle, używa tego słowa w angielskim znaczeniu „contrarian”, czyli osoba, która robi na przekór; której główną motywacją jest działanie pod prąd. Prawdopodobnie w wyniku podobieństwa brzmieniowego do polskiego „opór”, „opierać się”. Dodatkowo nie pomaga fakt, że w medycznym angielskim funkcjonuje „opportunistic infection” – zakażenie oportunistyczne, które dla laików może brzmieć, jakby było oporne w leczeniu. Gdzie tkwi haczyk? „Opportunist” nie ma wspólnego źródłosłowu z oporem, tylko z opportunity – słowem, które możecie znać z otwarcia najbardziej znanego dzieła Eminema. Innymi słowy, „opportunist” to „oportunista”, czyli «człowiek bez zasad, przystosowujący się do okoliczności dla doraźnych osobistych korzyści» . Chwalić się nie ma czym.

  1. Order

Czy wiecie, że kiedy sędzia na sali sądowej krzyczy ORDERRR, to wcale nie ma w planach uhonorowania nikogo medalem za zasługi? (Jesteśmy pewni, bo na tłumaczeniach prawnych znamy się całkiem nieźle). To może szokować, ale order po angielsku to wcale nie jest polski order, tylko porządek, do zachowania którego wzywa sędzia.

Co więcej: być może kojarzycie, że w znanej amerykańskiej restauracji Pod Złotymi Łukami napis nad kasą rzecze „ZAMÓW ORDER”. Wbrew powszechnie panującej opinii, wcale nie da się tam zamówić orderu. Order w tym kontekście oznacza po prostu zamówienie, które można złożyć po polsku lub angielsku.

Wiemy, że to rozczarowujące. Zawsze liczyliśmy na jakiś order z ziemniaka albo chociaż bułki hamburgerowej w zasłudze za genialne tłumaczenia na sali sądowej. Będziemy jednak musieli przyznać go sobie sami.

I wy też wręczcie sobie dzisiaj laury za codzienne wysiłki. It’s an order!

 

  1. Carnation

Carnation to nie karnacja, carnation to styl ży… stop, nieprawda, carnation to nie styl życia. Carnation to nie jest też naród samochodów, ani nie jest to wcielenie. Carnation to po prostu goździk. And we think it’s beautiful.

Choć pozornie odległe znaczeniowo, zarówno karnacja, jak carnation najprawdopodobniej pochodzą od łacińskiego „carnem”, czyli mięso (ciało). Pierwsze goździki miały barwę zaróżowionego lica, co potem się zmieniło na skutek mutacji genetycznych tych kwiatów. Na bazary wjechały czarno-fioletowe, postrzępione goździki, swoiste kwietne balejaże, skutecznie wstrzymując popularność komplementu „masz karnację niczym płatki goździka”.

Ależ wspaniale by było w następnym wcieleniu stać się goździkiem, nawet takim zmutowanym. To by była reinkarnacja level master.

  1. Transparent

„Transparent” po angielsku może oznaczać zarówno przezroczysty, jak klarowny i wyrazisty, a tymczasem po polsku oznacza po prostu… plakat, czyli angielski „banner”.

W jaki sposób w Polsce „transparent” stał się plakatem, skoro we wszystkich językach pochodzi od łacińskiego „transparens”, czyli przepuszczający światło? Jak zwykle rozbijamy się o detale: rzeczownik po niemiecku oznaczał „obraz na przezroczystym materiale podświetlonym od tyłu” i w takiej formie trafił do XIX-wiecznej polszczyzny.
Z biegiem czasu o przezroczystym materiale zapomniano, a „transparent” stał się określeniem podświetlanej tablicy lub tkaniny zawierającej napisy lub informacje. I tylko w formie przymiotnikowej – transparentny – przypomina o oryginalnym znaczeniu.

Tym elastycznym słowem sprytnie pobawili się też twórcy serialu „Transparent”. Niestety, na język polski tytuł został siermiężnie i zbyt dosłownie przetłumaczony jako „Transrodzic”…

  1. Lunatic

Pozornie oczywiste – lunatyk to osoba, która przez sen nieświadomie spaceruje, a „lunatic” to ktoś szalony, czyli cierpiący na zaburzenia psychiczne. Ewentualnie, bardziej potocznie – osoba ze skłonnością do zachowań o podwyższonym stopniu ryzyka. Po angielsku lunatyka nazywamy, jakże łopatologicznie, „sleepwalker”.

Choć znaczenie lunatyka i lunatica z czasem się rozjechało, etymologia jest podobna: pochodzą od łacińskiego słowa „lunaticus”, które oznacza kogoś dotkniętego przez Księżyc. Brzmi romantycznie? Niekoniecznie – wierzenia w przeszłości często łączyły zaburzenia psychiczne z fazami Księżyca, a osoby lunatykujące były uznawane za szaleńców. Rozwój nauki pozwolił na odróżnienie zaburzeń snu od zaburzeń psychicznych. Choć oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby być szalonym lunatykiem. Bo to, że ktoś ma paranoję, wcale nie znaczy, że nikt go nie śledzi.

Jeśli jest wśród naszych fanów manager zespołu Boys, to (zupełnie za darmo) proponujemy nową wersję starego hitu: Jesteś lunatyczką, uwierz mi, zawsze nią byłaś, zacznij wreszcie śnić!

  1. Noisome

Poruszając się w sferze zmysłów można łatwo się zgubić. Z drugiej strony, nie mamy tych zmysłów aż tak wiele. Dlaczego zatem komplikować sobie życie, używając niemal identycznych określeń – noisy oraz noisome – do odczuć słuchu i zapachu? Chyba z czystej perfidii. Noisome nie jest bowiem synonimem słowa „noisy”, tylko określa ohydny, szkodliwy zapach. Te określenia mają inny źródłosłów i podobieństwo jest całkowicie przypadkowe, ale jedno jest pewne: z powodzeniem można ich używać naprzemiennie zwracając się do noworodków: z uprzejmą prośbą o zaprzestanie bycia tak noisy/noisome.

 

  1. Funambulist

Dziś prezentujemy jedno z niezbędnych słów w licznych codziennych konwersacjach. Na pewno niejednokrotnie napytaliście sobie biedy, używając go w innym kontekście niż prawidłowa definicja wskazuje. Pytanie, czy to wy popełniliście błąd, czy zostaliście źle zrozumiani? Zwróciliście się do wesolutkiego kierowcy karetki, nazywając go linoskoczkiem, czy zasugerowaliście zabawę podczas prowadzenia karetki komuś, kto właśnie chodzi po linie? Tak między nami – uważamy to za skandal, że weseli kierowcy karetek nie mają po angielsku jednego słowa, którym mogliby się określać. Niestety, funambulist pochodzi z łaciny – od funambulisa, który z kolei jest pochodną łacińskiej liny, czyli funis oraz ambulare, czyli iść. Przyznajemy, że ma to trochę więcej sensu niż humor dopisujący podczas przewozu poszkodowanych…

  1. Decedent

Po polsku decydent to osoba uprawniona do podejmowania decyzji (Słownik Języka Polskiego PWN). Po angielsku niemal identycznie brzmiące słowo – decedent – rzeczywiście powinno kojarzyć się z pewną ostateczną decyzją, choć nie zawsze podjętą świadomie, bo jest to po prostu denat, czyli zmarły. Pomyłkę taką można było łatwo wybaczyć na przykład podczas rozmów o Brexicie, bo zanim w ramach negocjacji brytyjscy politycy podjęli jakiekolwiek kluczowe decyzje, w istocie mogło się wydawać, że staną się decedentami, czego oczywiście im nie życzymy. Stooop, nie wchodźmy w politykę! Przypominamy: poprawnie „decydent” to po angielsku nie „decedent”, tylko „governing body”, czyli w wolnym tłumaczeniu… ciało zarządzające. Oh, wait.

  1. Preservative

Jeśli kiedyś usłyszysz, że w celu utrzymania świeżości jedzenia musisz użyć „preservatives”, może dzięki nam uda Ci się nie parsknąć śmiechem.

Służymy wyjaśnieniem – „preservatives” mogą być dodawane do żywności w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, bo tam oznaczają po prostu „konserwanty”. Natomiast w znacznej części języków europejskich (hiszpański, francuski, polski, rosyjski itp.) słowo o niemal identycznym brzmieniu ma już zupełnie inną funkcję, która zdecydowanie nie nadaje się jako dodatek do zupy.

Trudno powiedzieć, skąd się wzięła ta odmienność znaczeń – może to psikus pierwszych tłumaczy? A może jednak coś w tym jest – w końcu zarówno prezerwatywy, jak konserwanty mają za zadanie zahamować procesy biologiczne…

  1. Antics

Pułapka przede wszystkim w pisowni, bo fonetycznie błąd jest trudny do wyłapania dla niewprawnego ucha (wiemy, że to lubicie: ænˈtiːks oraz ˈæntɪks) – „antyki” to po angielsku „antiques”, co brzmi podobnie do „antics”, czyli wygłupów. Tylko akcent i pewne subtelności głosek mogą zdradzić, że mówiąc o starych meblach w rzeczywistości myślimy o zabawnych lub oburzających wybrykach. Może właśnie dlatego ulubione miejsce antyków to antyk-wariat?

  1. Ordinary

Jeden z naszych ulubionych „false friends”, bo niepokojąco dużo zdaje się mówić o ludziach… Czy to możliwe, żeby polska „ordynarność” była angielską „przeciętnością”? Czy to zbieg okoliczności, czy obserwacja socjologiczna? Tak czy inaczej, nazwanie kogoś grubiańskiego zupełnie zwyczajnym może nieść za sobą co najmniej zabawne konsekwencje. Warto wspomnieć tu o wersji ekstremalnej, czyli „extraordinary” – no, można by pomyśleć, że ten to już kompletnie nie potrafi się zachować! Tymczasem jest to ktoś nadzwyczajny, wyjątkowy. Lepiej mieć to na uwadze podczas rozmów, na przykład o potencjalnych pracownikach.

  1. Sympathy

Pewnym zaskoczeniem może być fakt, że Rolling Stones nie zawdzięczają swojej długowieczności podpisaniu cyrografu z diabłem, bo „Sympathy for the devil” nie jest hymnem potwierdzającym sympatię do szatana.

Słowo „sympathetic”, często błędnie używane jako określenie kogoś sympatycznego, w rzeczywistości pasuje do człowieka współczującego, empatycznego, a samo „sympathy” – to właśnie współczucie. Na szczęście pomyłkę można łatwo zatuszować, bo zarówno sympatyczny, jak empatyczny to komplementy. Jedyna rada? Nie mylić z „pathetic”.

  1. Hospitality

Hospitality – brzmi jak coś związanego z pobytem w szpitalu, ze szpitalną atmosferą, prawda? W rzeczywistości „hospitality” to po angielsku – „gościnność”… Prawda, że trochę to przewrotne? Oczywiście, źródłosłów jest podobny, ale nasze szpitale obecnie są bardzo dalekie atmosferą od czegokolwiek związanego z gościnnością. Nie polecamy odwiedzin w państwowych placówkach medycznych i życzymy wam wszystkim dużo zdrowia oraz „hospitality” wyłącznie w znaczeniu właściwym. A jak już mowa o szpitalach – pamiętacie, że jesteśmy najlepsi na rynku w tłumaczenia medyczne? I bardzo gościnni również. Zapraszamy, będą ciastka – jak zwykle!

  1. Manhole

Jeden z najpopularniejszych filmików na YouTube jest zatytułowany „boy throws firecracker in a manhole” i jesteśmy przekonani, że pomimo spektakularnego efektu sporo widzów było rozczarowanych. „Manhole” nie oznacza bowiem dziury w człowieku (interpretacja dowolna), tylko właz do studzienki kanalizacyjnej. Tak, codziennie widujecie manholes i nie jest to nic zdrożnego, lecz raczej nadrożnego. Warto wspomnieć, że w 2019 roku rada miejska w Berkeley (Kalifornia) zaprezentowała propozycję usunięcia języka płciowego z kodeksu miejskiego właśnie na bazie tego słowa. O dziwo, kontrpropozycją nie było „womanhole”, a „maintenance hole”. Propozycja została odrzucona, a manholes mają się dobrze.

  1. Pacifier

Pacifier! Brzmi jak najgroźniejszy przeciwnik Terminatora, odwieczny wróg Sylvestra Stallone’a, pancerny czołg pacyfikujący protesty niczym wałek ciasto! Budzi grozę? Słusznie, choć w rzeczywistości dreszczyk paniki może wywoływać raczej nagły brak „pacifiera”, niż jego obecność… bo to wdzięczne słówko oznacza po prostu smoczek dla dziecka.

  1. Virtually

Choć „virtually” bywa czasem używane w kontekście „wirtualnie”, to znacznie częściej występuje w roli „prawie”, „niemalże”, „w zasadzie”. Na szczęście obecnie rzeczywistość wirtualna staje się powoli codziennością, więc nie mamy potrzeby używania tego słowa… mimo wszystko warto zapamiętać – wirtualnie robi wielką różnicę.

  1. Self-conscious

Klasyczna wpadka podczas rozmów o pracę. Jeśli przyznasz się do bycia „self-conscious”, Twoje
szanse na owocowe czwartki i miejsce w dynamicznie rozwijającym się młodym zespole dramatycznie
zmaleją. Jak to?! Przecież oba człony tego słowa sugerują, że całość określa osobę samoświadomą,
pewną siebie… Niespodzianka – po angielsku świadomość siebie tożsama jest skrępowaniu,
zażenowaniu, a nawet kolokwialnemu zakompleksieniu. To jak się edytuje profil na LinkedIn?

  1. Hardly

Ciężko pracujecie? Tylko przypominamy – gdy anglojęzyczny szef zapyta, jak tam praca, odpowiedź „I’m hardly working” raczej nie wzbudzi entuzjazmu, bo nie oznacza wcale ciężkiej pracy, a wręcz przeciwnie. Łatwo o pomyłkę, kiedy znaczenie słowa jest tak zupełnie nieintuicyjne. Na szczęście nie musicie zdawać się na intuicję, kiedy w zasięgu jednego telefonu czeka ekipa profesjonalnych tłumaczy REDDO!

  1. Billion

Jedno z naszych ulubionych, wiecznie żywych źródełek nieskończonej liczby pomyłek w mediach, publikacjach, artykułach, analizach…i oczywiście tłumaczeniach. Piękne w swej prostocie, czysty psikus językowy! Po polsku bilion to 10^12 , zaś po angielsku billion wynosi 10^9 (czyli polski miliard). Zarząd na pewno by się cieszył, gdyby w zyskach te liczby się podmieniły, ale różnicę lepiej zapamiętać raz na zawsze, bo taka wpadka w niektórych sytuacjach może słono kosztować…

  1. Heartburn

Heartburn, jak to pięknie brzmi. Niczym gorąco płomiennego romansu, wielka miłość, szał pożądania, serce przebite płonącą strzałą! Tymczasem ściśle rzecz biorąc „heartburn” to po prostu… „zgaga”. Już w porządku, mój żołądku?

  1. Eventually

„Eventually” zdaje się być bardzo intuicyjnym słowem do przetłumaczenia, ale uwaga – jest znacznie mocniejszą deklaracją, niż polskie „ewentualnie”! Oznacza bowiem „ostatecznie”, „koniec końców”. Na szczęście pomyłka nie musi być fatalna w skutkach, bo pomimo odmiennego znaczenia, w obu językach może z powodzeniem być używane do uzasadnienia prokrastynacji.

  1. Plethora

Czy chcesz powiedzieć, że masz czegoś za dużo, a zarazem brzmieć jak wirtuoz starogreckiego instrumentu szarpanego lub bohater Parandowskiego? Wiemy, dużo ludzi ma podobną potrzebę. Przychodzimy z rozwiązaniem – w formie słowa „plethora”. To niepowtarzalna okazja, żeby zabrzmieć dostojnie narzekając na nadmiar sosu w hotdogu ze stacji benzynowej. Przecież wszyscy znamy problem „plethory” tysiąca wysp na samym dnie bułki… Jedyne ryzyko? Można zabrzmieć nieco jednak pretensjonalnie. Co, skądinąd, nie oznacza posiadania pretensji do nikogo – wbrew powszechnej opinii. Ten post nie jest jednak o plethorze błędów semantycznych w języku codziennym, tylko o pozornym używaniu starej greki podczas luźnej konwersacji. Polecamy!

 

Jeśli chcecie poznać więcej false friends, koniecznie śledźcie nasz profil na Facebooku, gdzie wrzucamy najlepsze znaleziska.