Jak wygląda proces tłumaczenia w REDDO? 3 aspekty, które gwarantują jakość i terminowość
Wielu osobom, które nie miały nigdy styczności z branżą tłumaczeniową choćby jako klient (ani same niczego nie tłumaczyły, nawet na własne potrzeby) wydaje się, że to nic trudnego — przecież jeśli zna się język obcy, wystarczy tylko zamienić słowo w jednym języku na słowo w drugim. Nic bardziej mylnego! W tak uproszczonym wyobrażeniu nie ma w ogóle miejsca na liczne elementy składające się na rzeczywisty proces i związane z nim niuanse, od których często zależy efekt końcowy. Jak zatem wygląda profesjonalne tłumaczenie „od kuchni”?
Materiał źródłowy
Najważniejszym elementem całego procesu jest materiał źródłowy. Czasami samo ustalenie tego, czy materiał istnieje, może stanowić nie lada wyzwanie. Dynamicznie generowane strony internetowe to tylko czubek tej góry lodowej — często przychodzi nam się mierzyć z różnego rodzaju schematami XML, markdownem, JSONami, dziesiątkami własnych formatów wymyślanych na potrzeby AI i nie tylko. Tłumaczenie musi pojawić się w takim miejscu i formacie, w jakim jest potrzebne — nikt nie przeprojektuje całego procesu tylko dlatego, że tłumacz nie odróżnia sterowników od kierowców.
Ale sam materiał to jedno, a jego postać — to drugie. Bo tłumaczymy nie tylko dokumenty otrzymane w najbardziej oczywistej formie — papierowej albo elektronicznej w standardowych formatach plików, takich jak *.DOC czy *.PDF — ale również w tej mniej oczywistej, jak prezentacje w formacie *.PPT, materiały wideo czy... zdjęcia. Tak, zdarzyło nam się otrzymać jako materiał źródłowy zdjęcie dokumentu położonego na kanapie. Czy nas to jakkolwiek zniechęciło? Oczywiście, że nie! W REDDO nie boimy się wyzwań, nie tylko tych tłumaczeniowych.
Przygotowanie do tłumaczenia
O ile w przypadku dokumentów źródłowych w postaci edytowalnej (jak wspomniane pliki *.DOC) sprawa jest dość prosta, bo zawarty w nich tekst praktycznie od razu jest gotowy do dalszej pracy, o tyle inne formaty plików wymagają odpowiedniego przygotowania, a im dalej od pliku tekstowego — tym więcej czasu i pracy wymaga ich dostosowanie. Na pliki graficzne czeka OCR, na materiały wideo — czujne ucho osoby dokonującej transkrypcji (czyli zapisu mowy w postaci tekstu).
Gdy żmudny proces wyłuskiwania treści wymagającej tłumaczenia dobiegnie już końca, zaczyna dziać się magia. I to dosłownie, bo w naszym wewnętrznym slangu kolejny etap przygotowania tekstu do tłumaczenia nazywamy... czarami.
Jako że magia to wiedza tajemna, nie możemy zbyt wiele zdradzić na temat naszych sztuczek. Ale możemy zagwarantować, że dzięki nim do tłumaczenia przekazujemy tylko to, co wymaga uwagi i unikalnych kompetencji tłumacza. Nie odciągamy ekspertów od pracy, każąc im oddzielać ziarno od plew i szukać tego, co de facto wymaga tłumaczenia. Nam pozwala to zaoszczędzić czas, a klientowi — pieniądze. I wilk syty, i owca cała!
Wybór tłumacza
Stara prawda ludowa mówi: jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. W świecie tłumaczeń (i nie tylko) oznacza to, że nie da się być biegłym w każdej dziedzinie. Dlatego słowo-klucz w tej branży to specjalizacja. Bo oprócz świetnej znajomości obu języków — źródłowego i docelowego — do poprawnego przetłumaczenia tekstu konieczna jest znajomość i zrozumienie tematyki, której ów tekst dotyczy.
Znawca technologii produkcji okien zespolonych niekoniecznie będzie obeznany z etiologią kardiomiopatii takotsubo albo zagadnieniem jedno- i dwuniciowych pęknięć nici DNA; ekspert grafolog raczej nie miał styczności z łyszczykiem uranowym czy generatorem molibdenowo-technetowym; zaś specjalista w dziedzinie miękkiej litografii mógł nigdy nie słyszeć o konosamencie morskim i wskaźniku EBITDA. Jeśli nie jest się obeznanym z daną tematyką i powiązaną terminologią w języku ojczystym, to znajomość języka obcego automagicznie tego nie zmieni.
Na tym zbiegu wielu specjalizacji najlepiej widać, co oznacza dla nas „added value”: REDDO to wewnętrzny zespół tłumaczy specjalizujących się w różnych dziedzinach — niektórzy posiadają wyższe wykształcenie w zakresie nauk ścisłych, a nawet doświadczenie w pracy badawczej. Są wśród nas medycy z doświadczeniem klinicznym, specjaliści od badań klinicznych, prawnicy i farmaceuci. Dzięki temu do każdego projektu możemy dobrać odpowiedniego specjalistę, który bez problemu odróżni bonds od stocks albo franco od loco.
Tłumaczenie
Gdy tłumacz zabierze się już do swojej pracy, korzysta z nie mniej istotnej niż znajomość języków umiejętności, czyli wyszukiwania informacji. Nasi tłumacze to mistrzowie researchu, którym żadna zagadka napotkana w projekcie nie jest straszna. Potrafią prowadzić te poszukiwania z użyciem własnych struktur białkowych, niekoniecznie bezkrytycznie przyjmując AI Overview.
A jakie mogą to być zagadki? Na przykład nieczytelny tekst odręczny, nietypowy akronim, dosłowne odniesienie do przyjętej branżowej klasyfikacji czy kryteriów oceny albo zapisana skrótowo informacja zrozumiała (prawie) wyłącznie dla specjalistów, do których skierowany jest tekst.
Rozwikłanie takich łamigłówek wymaga połączenia zdolności językowych, znajomości danej tematyki i umiejętności wyszukiwania informacji, a także nieszablonowego myślenia. Przydaje się też odrobina pokory i świadomość, że nie da się wiedzieć wszystkiego, ale też nie wszystko da się wyszukać.
Jednym z rozwiązań jest zwrócenie się do klienta z prośbą o wyjaśnienie, co autor miał na myśli. Zawsze możemy skonsultować się z jednym z naszych zaprzyjaźnionych ekspertów-praktyków z różnych dziedzin. Robimy więc wszystko, co w naszej mocy, aby zapewnić, że nic, co wymaga przekładu, nie pozostanie nieprzetłumaczone.
Kontrola jakości
To, co innym wyznacza granice, dla nas stanowi niezbędne minimum. Dlatego uzyskanie certyfikatu zgodności z normą ISO 17100 określającą wymagania w zakresie świadczenia usług tłumaczeniowych było dla nas czystą formalnością i odnawiamy go bezproblemowo od wielu lat. Norma ta wprowadza między innymi wymóg sprawdzenia gotowego tłumaczenia przez weryfikatora — to taka przejęta z innych branż zasada dwóch par oczu.
Ale dla nas to żadna nowość — w REDDO od zawsze realizujemy projekty z największą dbałością o każdy szczegół i z troską o najwyższą jakość. Każde z ponad 45 tysięcy tłumaczeń wykonanych przez nas w ciągu kilkunastu lat zostało poddane rygorystycznej weryfikacji, a w przypadku trudniejszych tekstów w proces zapewnienia jakości angażowana zostaje także trzecia para oczu i powiązany z nią mózg.
Trzy (nieoczywiste) czynniki zapewniające jakość i terminowość
W jaki sposób możemy zagwarantować jedne z najbardziej pożądanych wartości w branży usługowej? Dzięki umiejętnemu wykorzystaniu dostępnych zasobów — nie tylko ludzkich, ale i cyfrowych.
Korzystając z pamięci i glosariuszy przygotowanych dla konkretnego klienta, jesteśmy w stanie ograniczyć do niezbędnego minimum ilość tekstu rzeczywiście wymagającego tłumaczenia. Pozwala to zoptymalizować czas pracy nad projektem, a to z kolei oznacza krótszy czas oczekiwania na realizację zlecenia.
Do jego skrócenia przyczynia się również odpowiedni dobór zespołu, czyli tłumaczy biegłych w danej dziedzinie. Ich specjalistyczna wiedza i doświadczenie sprawiają, że proces przekładu przebiega sprawnie, a dodatkowo gwarantują poprawność merytoryczną tekstu docelowego.
Wisienką na tym torcie korzyści jest kontrola jakości. Sokole oczy naszych weryfikatorów wypatrzą każdą podwójną spację, zbędny albo brakujący przecinek, czy z pozoru niewykrywalną literówkę.
A z połączenia tych mocy powstaje ona: JAKOŚĆ REDDO!
Potrzebujesz tłumaczenia?
Wyceń projekt w 2 minuty — bezpłatnie i niezobowiązująco.
Otwórz kalkulator →